Fast foody a CSR

0
28

Nic dziwnego, że restauracje skupiające się na szybkim i tanim jedzeniu wyglądają za dostawcami, którzy koncentrują się na szybkich i tanich metodach produkcji. Innymi słowy, sieci fast foodów i farmy produkcyjne wyglądają jak zapałki w niebie. Ale z punktu widzenia zwierząt jest to piekło. Zdolność przemysłu fast food do skutecznego przekształcania składników w posiłki implikuje ogromne zapotrzebowanie na produkty podatnego na okrucieństwo przemysłu mięsnego i mleczarskiego. Nie musisz być gorliwym działaczem na rzecz praw zwierząt, aby kulić się za każdym razem, gdy widzisz zdjęcia kur na ogromnych farmach i wyobrażać sobie, jak wygląda życie w małej, zatłoczonej klatce.

Są jednak oznaki, że pod tym względem wszystko się powoli zmienia. Warto przypomnieć oświadczenie Burger Kinga wraz z kultową kanadyjską siecią kawy Tim Horton’s (obie należące do tej samej firmy macierzystej), która obiecuje, że do 2025 r. Będzie stosować wyłącznie jajka bezklatkowe.

Jak ważna jest taka zapowiedź?

Łatwo jest być cynicznym wobec celu, który ma trwać kilka lat dekadę. Biorąc pod uwagę, że średnia kadencja dyrektora generalnego jest o wiele mniejsza, wychodzi na to, że zespół kierowniczy składający obietnicę, że ma świadomość tego, że ktoś inny będzie musiał jej dotrzymać. Oczywiście kluczowe pytanie: czy istnieje plan? Czy trwają już działania merytoryczne? Jeśli tak, to jest to rzeczywiste planowanie, a nie puste deklaracje.

Istnieją również ogromne pytania dotyczące łańcuchów dostaw. Duża sieć restauracji może po prostu zdecydować o zmianie tego, co sprzedaje, jeśli nie będzie mogła znaleźć źródła. Zatem ogłoszenie intencji takich wielkich sieci restauracji implikuje potrzebę dużych zmian w branży jaj. Być może zadziała to w ten sposób, że więcej producentów zdecyduje się porzucić klatki na rzecz wolnych wybiegów.

Na koniec należy również zauważyć, że ten ruch stanowi silny precedens dla innych restauracji. Para sieci restauracji, nawet tych popularnych, nie może sama zmienić praktyk branży jajowej, a zatem nie może znacząco obniżyć ogólnej liczby okrucieństw w branży. Ale ruch tych dwóch może uruchomić pewną lawinę.

Takie restauracje sygnalizują konsumentom, że jaja wolne od okrucieństwa można zjeść, nawet w barze szybkiej obsługi. Wreszcie daje to możliwość menedżerom sieci fast foodów na życie zgodnie z własnymi wartościami. Czy to wszystko może być chwytem marketingowym? Oczywiście, że tak. Społeczna odpowiedzialność biznesu często jest związana z marketingiem. W tym przypadku może to nie mieć znaczenia. Nawet jeśli sieć robi to nie ze względów etycznych i wyznawanych wartości, lecz w celach marketingowych, to i tak wpłynie to pozytywnie na świat.

Pokaż więcej powiązanych artykułów
Pokaż więcej od Redaktor
Pokaż więcej w Różne
Komentowanie jest wyłączone.

Zobacz także

Społeczna odpowiedzialność biznesu – czy może to przynieść zyski?

Społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR) może być czymś więcej niż jedynie działaniem na r…